„Kiedy człowiek robi to, co lubi, czas płynie szybciej…
Dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień.”
Mam na imię Piotr, jestem rodowitym Kryniczaninem. Uwielbiam to piękne górskie uzdrowisko i jego malownicze położenie. Często tam wracam, obserwując, jak się rozwija i pięknieje, podobnie jak cała nasza Polska. W 1989 roku „los” rzucił mnie do Tarnowa, gdzie rozpocząłem prowadzenie myjni samochodowej. Jak na tamte czasy było to zajęcie dobre, choć bardzo absorbujące. Po kilku latach zacząłem jednak myśleć o zmianie i dodatkowej działalności — jakbym przeczuwał, że dobre czasy dla myjni kiedyś się skończą. Spokojnie zacząłem więc szukać czegoś, co mogłoby się uzupełniać z obecną pracą.
Wejście do świata ubezpieczeń
Rozważałem m.in. zajęcie się ubezpieczeniami, choć znałem je tylko z własnego OC. Trochę przypadkiem dowiedziałem się o Alwis&Secura i podjąłem pierwsze kontakty. Firma była na miejscu, w Tarnowie, a ich podejście od razu mi odpowiadało — nie wymagali spektakularnych wyników na start. Rozpocząłem szkolenia i zdobywanie pierwszych uprawnień. Było to latem 2005 roku.
Dokładnie 16.10.2005 roku, wspólnie z Dyrektor Oddziału Alwisa, Magdą Lisowską, wystawiliśmy moją pierwszą polisę. Bez jej pomocy sam bym tego nie zrobił — emocje wzięły górę. Polisa była pisana ręcznie (o, dzięki Ci Boże za rozwój techniki, bo na samo wspomnienie boli mnie ręka!). Od tego momentu zaczęło pojawiać się coraz więcej ubezpieczeń, nie tylko komunikacyjnych. Przy nowych rodzajach zawsze mogłem liczyć na pomoc Oddziału Alwisa.
Pamiętam tamten okres bardzo dobrze — intensywne szkolenia, nowe uprawnienia do kolejnych zakładów ubezpieczeń, zdobywanie doświadczeń. To również poznawanie nowych ludzi, świetna atmosfera, rodzące się znajomości, a nawet przyjaźnie. Oczywiście zdarzały się błędy, dopłaty, wyjaśnienia… Dziś pracuje się zupełnie inaczej, ale tamten czas wspominam z sentymentem.
Pierwsi klienci i sposób pracy
Jak każdy, kto zaczyna w ubezpieczeniach, miałem te same problemy — w tym pozyskiwanie klientów. Miałem jednak nieco łatwiej, bo potencjalnych klientów miałem u siebie w myjni. Opracowałem własne, skuteczne metody pozyskiwania. Podczas oczekiwania na usługę zapraszałem klientów na kawę i rozmowę. Dowiadywałem się o ich sprawach, zainteresowaniach, problemach, a także o ubezpieczeniach — w tym o kończących się polisach. Dalej działałem już konsekwentnie. Dla większości klientów przejście do mnie nie stanowiło problemu, a ja nigdy nie naciskałem — zawsze liczyła się siła argumentów i decyzja klienta.
Dwadzieścia lat z Alwis&Secura
Czas szybko minął — już dwadzieścia lat zawieram ubezpieczenia w Alwis&Secura. I wiem, że dobrze wybrałem stawiając na tę firmę. Dlaczego? Bo to solidny partner, a to w biznesie najważniejsze. Zawsze mam terminowe wypłaty, premie za wyniki, wycieczki, szkolenia, wyjazdy integracyjne i tę wyjątkową ludzką atmosferę, której dziś tak brakuje.
Mam pełne wsparcie merytoryczne i pomoc, gdy pojawiają się problemy — a przecież zdarzają się każdemu. Dziękuję Zarządowi Alwisa za wsparcie. Szczególne podziękowania kieruję do Oddziału Tarnów: Madziu, Paulinko, Lucynko, Kamilko, Lidziu — bez Was wiele tematów nie zostałoby załatwionych.
Moje przeczucia sprzed lat sprawdziły się. Wszyscy widzimy, jak dziś funkcjonują myjnie samochodowe. Niektóre jeszcze działają, ale „trzymają się” ledwo. Ja już zrezygnowałem — głównie z powodów ekonomicznych. Za to ubezpieczenia nadal prowadzę. Jestem cenionym dystrybutorem, mam dobrą bazę klientów, którą konsekwentnie poszerzam. Był krótki moment, kiedy w siebie zwątpiłem — ale przetrwałem i dziś mam się dobrze, cokolwiek to znaczy.
Prywatnie o mnie
Jestem mężem i ojcem dwóch córek, z których jestem bardzo dumny. Cieszę się ich sukcesami i wspieram je w trudniejszych chwilach, choć są już dorosłe. Bardzo lubię zwierzęta — mam pieska rasy shih tzu, wabi się Feta. Dzięki niej spaceruję codziennie po pracy, niezależnie od pogody. Jest moją motywacją do wieczornych, długich spacerów.
Pasjonuje mnie motoryzacja — interesuję się nowinkami technicznymi. Lubię sport, zwłaszcza żużel (no bo to Unia Tarnów) i hokej, co pewnie wynika z miejsca pochodzenia (KTH Krynica). Chętnie czytam książki, szczególnie historyczne, a spotkania z przyjaciółmi i znajomymi bardzo sobie cenię.
Podziękowania
Chciałbym serdecznie pozdrowić wszystkie osoby współpracujące, zwłaszcza Renatę Wyrostek — bardzo pomogła mi na początku drogi zawodowej w ubezpieczeniach na życie. To ona zaszczepiła we mnie tę sprzedaż, choć początkowo nie byłem do niej przekonany.
Podziękowania kieruję również do Pawła Kudronia — menedżera Compensy — oraz Sławomira Bałaszowca, byłego menedżera WARTY, z którym rozpoczynałem karierę w tej firmie. Bardzo mi pomagali, wspierali i wiele się od nich nauczyłem.
Na zakończenie
Przebyte lata były wypełnione pracą, wyzwaniami i wieloma wspomnieniami, które zostaną ze mną na długo. Pozdrawiam wszystkich „alwisowiczów”, zarówno tych znanych mi osobiście, jak i tych, których kojarzę tylko przelotnie.
I powiem Wam jedno: z Alwisem warto trzymać.
Piotr Cieślicki - Tarnów